Pokazywanie postów oznaczonych etykietą FASHION. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą FASHION. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 lipca 2018

             


      

BODY
Muszę przyznać, że ich fanką jestem względnie od całkiem niedawna, bo od dwóch sezonów. Natomiast przez te dwa sezony zdążyłam się z nimi bardzo polubić, i uzupełnić moją szafę w kilka sztuk, tego o dziwo bardzo wygodnego i praktycznego ubrania. Dla mnie są niezbędne przy letnich stylizacjach, wyglądają naprawdę super, dużo ciekawiej od zwykłej koszulki.

LUŹNA SUKIENKA 
W tym sezonie szczególnie lubię nosić maxi. To najprostsza opcja do stworzenia fajnego, wakacyjnego looku. Długa sukienka, fajne buty i dodatki, i mamy gotowy świetny zestaw. Szczególnie fajną opcją są te wzorzyste, np. w drobne kwiaty albo panterkę. Kiedyś w życiu bym nie założyła panterkowej sukienki i to maxi, a teraz od dłuższego czasu szukałam takiej, i nie posiadałam się ze szczęścia, gdy w końcu znalazłam taką w h&m.

DŻINSOWE SZORTY
Dość oczywiste, i myślę, że większość osób je posiada i często nosi. Ja postawiłam sobie zadanie znaleźć te idealne, i jeszcze przed wakacjami przechodziłam wiele sklepów i mierzyłam wiele modeli aż znalazłam wydaje mi się, te idealne. W idealnym kolorze niebieskiego, z wyższym stanem, o kroju mom jeans. Pasują jak to dżinsy, do wszystkiego.

KOSZULKA W PASKI
Bardzo lubię ten wzór, i chociaż noszę go przez cały rok to najbardziej kojarzy mi się z latem. Dobrą jakościowo bluzkę w paski, podciągnęłabym nie tylko pod letni niezbędnik, ale pod bazę garderoby. Jest klasyczna i stylowa w swojej prostocie, ale nie bez powodu jest niezmiennie numerem jeden paryżanek.

KURTKA DŻINSOWA
Latem zastępuje mi ukochaną ramoneskę, którą notabene również noszę, ale zdecydowanie rzadziej. Jest od niej lżejsza, lepiej nadaje się na letnią pogodę i bardziej pasuje do letnich stylizacji. Moja jest oversizowa z Levisa, i noszę ją naprawdę często.

KOSZYK
Gdy zbliżało się lato, nie mogłam się doczekać kilku rzeczy: wakacji, ciepłych wieczorów, zimnego piwa nad wodą i noszenia koszyku zamiast typowej torebki. Gdy zobaczyłam na Instagramie ten z Mango, wiedziałam, że znalazłam idealny, i oczywiście musiał być mój. Zdecydowałam się na duży, ale rozważam zakup mniejszego. Chyba nic nie dopełnia lepiej letnich stylizacji, jest bardzo stylowy i pasuje naprawdę do wszystkiego. Letnia alternatywa wszystkich innych torebek.

BIAŁE TRAMPKI
Ogólnie białe buty sportowe, i je również noszę przez prawie cały rok, ale jeśli chodzi o letnią porę roku są naprawdę idealną opcją. Pasują do wszystkiego, ja noszę je i do szortów, i do sukienek. Wybieram zawsze te białe, bo są proste i uniwersalne a właśnie dzięki kolorowi mogą być wręcz eleganckie.

LEKKIE LETNIE BUTY
I mam tutaj na myśli wszelkie, klapki, espadryle i sandałki. Dobrze jest mieć takie buty, bo latem naprawdę często się po nie sięga w gorące dni, gdy chcemy dać naszym stopom trochę luzu. Ja stawiam na te proste, białe klapki, beżowe espadryle o klasycznym ale równocześnie ciekawym designie, żebym mogła je łatwo dopasować do większości ubrań, ale żeby równocześnie były fajnym uzupełnieniem całości.

CZAPKA Z DASZKIEM, KAPELUSZ
Sięgam zmiennie po jedno i po drugie w zależności od stylizacji i efektu jaki chcę uzyskać. Te pierwsze noszę od dawna, natomiast jeśli chodzi o kapelusz to dodatek, który niedawno dodałam do swojej szafy. Jedne i drugie wpisują się świetnie jako urozmaicenie letnich looków, i przy okazji ochrona naszej głowy przed słońcem.

OKULARY PRZECIWSŁONECZNE
Nie wyobrażam sobie bez nich wyjść z domu. Nie tylko chronią oczy przed słońcem, ale również pozbywają nas konieczności zrobienia makijażu, albo ukryją worki pod oczami po zarwanej na imprezie nocy, które na wakacjach zdarzają się dość często. No a poza tym zawsze wyglądają stylowo, i dodają tajemniczości osobie, która ma je na sobie. Ja nie rozstaję się z parą ciemnych okularów w panterkę, które kupiłam w h&m za 30zł.




















tekst&układ  /Ilona @ilonamroz
zdjęcia  /Karolina

wtorek, 20 lutego 2018






Myśląc o idealnej szafie, idealnie skompletowanej, pierwsze co przychodzi mi na myśl to idealna baza. Baza czyli ubrania i dodatki, które są klasyczne, ponadczasowe oraz po prostu niezbędne przy tworzeniu stylizacji. Tzw. ubrania basic, o prostych krojach i w neutralnych kolorach, które stanowią idealne tło dla każdej rzeczy, one łączą poszczególne elementy twojego stroju tworząc pasującą do siebie całość. Baza powinna być podstawą twojej szafy, i to z niej powinnaś korzystać kompletując codziennie swój strój. A w każdym razie, musisz mi uwierzyć, że znacznie pomogłoby ci to uporać się z odwiecznym problemem poczucia, że nie masz się w co ubrać. Zresztą, ja jestem idealnym przykładem- gdy już naprawdę nie wiem w co się ubrać, ubieram się cała tylko w rzeczy z mojej bazy. I w taki oto prosty sposób zawsze wyglądam dobrze.
Zatem -jak skompletować bazę, i co powinno się w niej znajdować? Zacznijmy od tego, że te ubrania powinny być dobrej jakości. Po swoim przykładzie wiem, że w 'bazowych' ubraniach chodzi się naprawdę często, częściej niż w innych, dlatego też jestem w stanie więcej zainwestować w nie. To ile na nie wydam zwróci mi się częstotliwością ich noszenia. Druga sprawa to krój, powinien być klasyczny i prosty. Łatwiej będzie ci daną rzecz zestawiać z innymi i będzie bardziej uniwersalna. Podobnie sprawa ma się z kolorami. Bazą jest czerń, biel, szarość. Kolory neutralne, dobrze komponujące się z wszystkimi innymi.
Szukając na zakupach konkretnej rzeczy, która ma tworzyć waszą bazę, nie podejmujcie szybkich decyzji pod wpływem impulsu -czyli, nie bierzcie pierwszych lepszych czarnych spodni z brzegu, tylko zawsze sprawdzajcie czy idealnie na was leżą, są wygodne i czy są dobre gatunkowo. Jestem świadoma, że tego typu zakupy nie należą do tych najprzyjemniejszych, tutaj nie działa schemat, w którym wybierasz coś, co wpadło ci w oko, i idziesz do kasy. Ale, uwierz mi, wybierając czasem rzeczy, które nie przykuwają uwagi na wieszaku w sklepie, bardziej ci się one przydadzą w tworzeniu codziennych stylizacji, niż kolejna kolorowa bluzka albo wzorzysta sukienka.
Przejdę teraz do wymienienia tego, co znajduje się w mojej bazie i bez czego nie jestem w stanie wyobrazić sobie swojej szafy,

BIAŁY/ SZARY /CZARNY T-SHIRT
Dla mnie są po prostu numerem jeden na liście must have. To idealne tło z którym możemy łączyć absolutnie wszystko. Jednak wbrew pozorom, nie tak łatwo znaleźć ten idealny. A idealny musi być. Prostych, gładkich t-shirtów w swojej szafie mam sporo, ale te trzy, w tych trzech kolorach to minimum jakie uważam, że każda z nas powinna mieć. Poza tym, nosze je cały rok.

GOLF
Cienki i dopasowany golf, jeden jasno szary i drugi czarny. Noszę je naprawdę bardzo często, a jesienią i zimą zdarza mi się w nich chodzić nawet 4-5 razy w tygodniu. Pasują do wszystkiego, zawsze wyglądają elegancko, są bardzo kobiece (serio!) i wygodne. Na fajny, idealnie leżący golf nigdy nie jest mi szkoda wydać pieniędzy.

RAMONESKA
Numer jeden jeśli chodzi o okrycia wierzchnie. Czarna, skórzana kurtka jest po prosu niezbędna. Nic nie jest w stanie podrasować stylizacji tak, jak ona. Każdy (każdy) outfit wynosi na wyższy poziom i dodaje tego czegoś. W idealną ramoneskę można zainwestować trochę więcej pieniędzy, bo jestem pewną, że stanie się twoją 'drugą skórą', i nie będziesz chciała jej ściągać.

MARYNARKA
Elegancki odpowiednik ramoneski. Nie oszukujmy się, są sytuacje kiedy marynarka byłaby odpowiedniejsza i wypadałoby ją mieć. Odpowiednio zestawiona nadaje się na większość okazji, także na co dzień. Długo przymierzałam się do zakupu odpowiedniej marynarki, aż w końcu zdecydowałam się na czarną, o trochę oversizowym kroju.

PŁASZCZ
W przypadku płaszcza polecałabym postawić na jeden z trzech kolorów. Czarny, szary albo beżowy. Idealny płaszcz powinien być trochę dłuższy, mieć klasyczny krój, ładne wykończenie kołnierza, i być jedno albo dwurzędowy.

MAŁA CZARNA
Wynalazek Coco Chanel, który już od lat ułatwia życie nam, kobietom. Czarna sukienka to synonim i definicja elegancji. Idealna na każdą okazję, zawsze się świetnie sprawdza. Może być prosta, rozkloszowana (szyta z koła), dopasowana albo długa. Wykończona koronką, siatką, tiulem itd. Tutaj akurat panuje dowolność.

CZARNE SPODNIE
Jestem w stanie chodzić w nich od pięciu do siedmiu dni w tygodniu. Jeśli będziecie mnie kiedyś widzieć to, najprawdopodobniej będę je miała na sobie. W swojej szafie mam kilka par czarnych rurek i chodzę w nich na zmianę. Jednak, ubolewam nad tym, że nie znalazłam wciąż tych jednych, idealnych.

DŻINSY
Obecnie na rynku jest tyle różnych, świetnych krojów. Rurki, boyfriendy, mom jeans itd. Każdy jest w stanie znaleźć te 'stworzone dla siebie', a gdy to już nastąpi, staną się nieodłączną częścią nie tylko stylizacji ale i życia. W przypadku dżinsów najlepszy kolor to typowy blue jeans, nie powinien być za jasny ani za ciemny.

SZARY KARDIGAN
Jesienią i wiosną w te cieplejsze dni zastępuje mi płaszcz. Zimą zakładam go pod płaszcz, a latem jest idealny do zarzucenia na ramiona w chłodne wieczory. Zawsze wygląda elegancko i pasuje do wszystkiego. Jest bardziej praktyczny, uniwersalny i przede wszystkim stylowy od np bluz z kapturem. Mój ulubiony to mięciutki, dłuższy kardigan, w jasno szarym kolorze (z zawsze podwiniętymi rękawami!)

BIAŁE BUTY SPORTOWE
Kocham buty sportowe, przypuszczam, że jak i większość z nas. W swojej 'kolekcji' mam kilka fajnych par, które często noszę. Jednak nigdy nie zobaczycie mnie w kolorowych butach sportowych, mam jedną zasadę -muszą być białe (wyjątkiem są czarne conversy i superstary). Białe sportowe buty można zestawić z większością rzeczy, także tymi eleganckimi albo dziewczęcymi. Same w sobie są bardziej eleganckie i klasyczne.

CZARNE SZPILKI
Zakup pierwszych szpilek to dla dziewczyny ogromne wydarzenie, przynajmniej tak słyszałam. W moim przypadku pierwsze buty na obcasie były zakupem dość spontanicznym. Miałam okazję, na którą raczej nie wypadało iść w białych Adidasach, więc padła decyzja o zakupie pierwszych czarnych szpilek. Przyznaję, długo broniłam się przed butami na obcasie, ale teraz wiem, że są one niezbędne w damskiej szafie ( i od tamtego czasu uzbierało mi się kilka par).

CZARNE BOTKI
Chodzę w nich również cały rok, nie wliczając lata -chociaż, na upartego latem też bym je mogła założyć. Można znaleźć mnóstwo świetnych modeli botków, ja osobiście najbardziej preferuję te najprostsze, sztyblety albo na kilkucentymetrowym słupku -dla mnie są tak samo wygodne jak płaskie, a zdecydowanie korzystniej się w nich wygląda.

SZARY SZAL
To również dodatek całoroczny bo może się przydać zimą (do otulenia szyi) jak i latem (do otulenia ramion w chłodny wieczór). Sama obecnie rzadko rozstaję się z ogromnym jasnoszarym szalem, i w tym wypadku kolor ma znaczenie, tak jak i wszystkie kolory, które nosimy przy twarzy. Ten jasny ożywi naszą buzię i rozświetli, dlatego polecałabym stawiać na wybór jasnego szala.

DELIKATNA BIŻUTERIA
Raczej rzadko noszę biżuterię, jedynym wyjątkiem są delikatne złote i srebrne naszyjniki, pierścionki i srebrna bransoletka której nigdy nie ściągam. Nie jestem fanką obwieszania się biżuterią, zwłaszcza, że bardzo często wygląda to tandetnie. Ale takie delikatne akcenty jak złoty naszyjnik z delikatną przywieszką czy drobny pierścionek na palcu, dopełniają całość i brew pozorom naprawdę zwracają uwagę.

CZARNA TOREBKA
Jedna duża i jedna mała. Oczywiście skłamię, że to jedyne torebki jakie mam, ale na pewno to je noszę najczęściej. Preferuję te a'la skórzane o bardziej eleganckim kroju, takie żeby zarazem pasowały do wszystkiego i urozmaicały te nawet najprostsze stylizacje.

CO DODAŁABYM DO BAZY? (MOJE WYBORY)
Jednolity t-shirt z nadrukiem/napisem, krótki dopasowany top w neutralnym kolorze, skórzana czarna spódniczka, dżinsowa kurtka, biała koszula, szary sweterek, ciemne okulary przeciwsłoneczne, kozaki za kolano, zegarek.



















tekst&stylizacja /Ilona
zdjęcia /Karolina


czwartek, 18 stycznia 2018











Kilka postów temu pisałam, że ostatnio moje stylizacje bardzo często bazują na spódnicach albo sukienkach. I dalej to podtrzymuje, ale czasem naprawdę nie ma nic lepszego niż sprawdzone, ukochane czarne dżinsy i wygodna, ogromna bluza. Są takie dni, gdy 'stylizowanie się' (szczególnie z rana) nie jest priorytetem. Chociaż jeśli chodzi o mnie, jedynym priorytetem rano jest wypicie kawy, a dopiero później ewentualnie może być coś innego. Wracając do stylizacji, pierwszy wniosek jaki się nasuwa to inspiracja Kanye Westem i całym jego Yeezy. Historia jest taka, że gdy zobaczyłam w Pull&Bear tą wielgachną, bezkształtną bluzę w najbardziej brzydkim i nietwarzowym kolorze..musiałam ją kupić. Wołała mnie już z daleka, i jakiekolwiek mierzenia czy zastanawianie się było zbędne. Chciałam taką bluzę, i w końcu mam. Założenie było takie, żeby nosić ją jako sukienkę do kozaków za kolano, ale tego dnia gdy miałyśmy zaplanowane zdjęcia, przyznaję poszłam na łatwiznę. Czarne dżinsy i czarny kożuszek, który miał za zadanie dodatkowo mnie grzać. Jeśli chodzi o dodatki, ciężkie botki, które właściwie robią całą robotę, czarna torebka z fajną fakturą i coś z czym się od jakiegoś czasu nie rozstaję, czyli czapka z pomponem. Tak, pompon jest konieczny. I takich czapek mam kilka, nie wiem jak to działa ale gdy mam je na głowie automatycznie poprawia mi się humor. Zatem plan na stylizacje był inny, ale wydaje mi się, że to dobry przykład, że nie trzeba godzinami stać przed szafa, wymyślać stylizację, żeby była nie wiadomo jak, no własnie- wystylizowana. Prawdziwa codzienność tak nie wygląda. Bo przecież, nie zawsze mamy na to czas, szczególnie rano.
Dzisiaj trochę krócej, ale jest dość późno i jedyne o czym marzę to ciepła kąpiel i ciepłe łóżko. W dodatku czuję, że chyba bierze mnie jakieś choróbsko, a na to pozwolić nie mogę. W sobotę mam Studniówkę- sukienka czeka w szafie, makijaż i fryzura są już zaplanowane, więc nie ma mowy o żadnym chorowaniu. Trzymajcie się, do następnego!;)  /I




















wearing

pull&bear sweatshirt

bershka jeans

reserved bag

renee.pl boots

h&m cap



tekst&stylizacja //Ilona
zdjęcia// Karolina




środa, 10 stycznia 2018







Golfy. W tej chwili to chyba moja ulubiona część garderoby. I tak, liczba mnoga jest tu nieprzypadkowa, bo z jednego, wygrzebanego na dnie szafy zrobiło się kilka. I jestem pewna, że na tym nie koniec. Szczerze mówiąc w dopasowanym cienkim golfie czuję się bardziej kobieco niż w jakiejś sukience. To takie ubranie, które automatycznie dodaje elegancji, klasy, uroku i stylu (polecam wygooglowac sobie zdjęcia Audrey Hepburn i Marlin Monroe). Poza tym jest niezwykle prosty w stylizowaniu, bo pasuje do wszystkiego. Ja najbardziej lubię go w minimalistycznych zestawieniach, z zwykłymi dżinsami, płaszczem albo oversizową marynarką, botkami na obcasie i zegarkiem. Najprostszy sposób dający sto procent stylu. Poza tym oprócz aspektu estetycznego golf kocham za wymiar stricte praktyczny. Jest w nim ciepło, wygodnie, i nawet gdy zapomnę szalika wiem, ze nie zmarznę. Zatem chyba spokojnie można nazwać je ubraniem idealnym.
Ten golf, który widzicie na zdjęciach dołączył do kolekcji niedawno, i naprawdę ciężko nie zauważyć, chodząc po sieciówkach, że obecnie taki model, szary oversizowy, jest bardzo popularny. Tutaj połączyłam go z skórzaną spódniczką, czarnymi botkami na obcasie, małą torebką i zegarkiem. Co mogę więcej dodać? Polecam wszystkim sprawdzić w szafie czy posiadacie golf, a jak nie to znaleźć ten idealny, naprawdę warto.

Zdjęcie robione były niedawno, a pogoda była cudowna. Można powiedzieć wiosenna, w niektórych momentach było mi aż za ciepło. Niestety teraz temperatura znowu na minusie, i cieszę się każdym nieśmiałym promieniem słońca. Z takich bieżących tematów, nie da się nie zauważyć, że za nami ponad tydzień nowego roku. Euforia trochę minęła, ale motywacja została, i mogę spokojnie powiedzieć, że 2018 zaczął się naprawdę dobrze, i taki też się zapowiada. Ze swojej strony, mogę obiecać, że dołożę do tego wszelkich starań.
Na dzisiaj to tyle, idę kontynuować mój wieczór pod kocem, z świeczkami i nową książką Pernille Teisbaek "Dress scandinavian". Przeczytam, i dam znać. Miłego tygodnia!  /I
























wearing

stradivarius turtleneck

stradivarius skirt

renee boots

reserved bag








 tekst&stylizacja /Ilona
zdjęcia/ Karolina

sobota, 4 listopada 2017














Stwierdzenie "Nie mam się w co ubrać" to chyba najczęściej powtarzające się zdanie wypowiadane przez kobiety. I nie- nie stwierdza ono faktu, bo logicznie patrząc przecież masz się w co ubrać. Jednak są czasem sytuacje, gdy stojąc przed szafą, jesteś przekonana, że naprawdę nie masz co na siebie włożyć. I to właśnie moim zdaniem jest jedną z największych przeszkód w czerpaniu satysfakcji z swojego wyglądu, uporczywe, histerycznego powtarzanie zdania "Nie mam się w co ubrać". Patrzysz na tą swoją szafę i chce ci się płakać. Sama to nieraz przechodziłam, i czasem przechodzę nadal, ale już dużo, dużo rzadziej. W czym więc tkwi problem? I jak sobie z nim poradzić? Na podstawie własnych obserwacji, umiejętności wyciągania wniosków i doświadczenia z modą postaram się trochę to przybliżyć.






Być może masz za dużo rzeczy. Twoja szafa tak naprawdę pęka w szwach, wszystkiego jest pełno -więc niż dziwnego, że nie jesteś w stanie skompletować fajnego, pasującego do siebie zestawu. W przypadku dużej ilości rzeczy, często wiąże się to również z bałaganem w szafie. Ubrania są ściśnięte, nie widzisz ich wszystkich, z czasem o nich zapominasz, później kupujesz drugie takie same. Naprawdę uwierz mi, to tak nie działa, że im więcej masz ciuchów tym łatwiej ci się ubrać. Jest zupełnie odwrotnie, bo łatwo gubisz się w tym co masz. Dlatego pozbądź się tego co niepotrzebne a zostaw to w czym chodzisz. Ja zawsze kieruję się zasadą, jeśli nie chodziłam w czymś od dwóch lat -pozbywam się tego. Zostaw to co jest fajne, to w czym się dobrze czujesz i co (przede wszystkim) nadaje się do wyjścia z domu i pokazania ludziom. I koniecznie zrób porządek w szafie. Po otworzeniu jej, musisz widzieć wszystkie ubrania, wtedy łatwo będziesz mogła dopasować je do siebie. Porządek w szafie to porządek w głowie. I mniej nerwów z rana przy kompletowaniu outfitu.









Nie masz skompletowanej bazy. A uwierzcie, że dużo łatwiej jest się ubrać, gdy się ją posiada. Bo na takich klasycznych, uniwersalnych ubraniach, które łatwo się ze sobą komponują, jak np. biały/czarny/szary t-shirt, czarne rurki, dżinsowe spodnie, szary kardigan, mała czarna, ramoneska itd. buduje się cały outfit. Każdy powinien określić swoją bazę, i zawsze wpleść z niej jedną a najlepiej dwie rzeczy do swoich stylizacji. Ważne tylko, żeby to były ubrania proste, pasujące do wszystkiego i dobre jakościowo. Lepiej jest mieć jeden, porządny biały t-shirt z fajnej bawełny, niż trzy 'takie o'. Dlatego powtarzam ponownie- przejrzyj swoją szafę, sprawdź czy masz w niej podstawowe elementy- ubrania niezbędne do tworzenia stylizacji, a jeśli ich nie masz, to na następnych zakupach zamiast kolorowej, wzorzystej bluzki kup biały, dobry jakościowo t-shirt. Uzupełnij swoją szafę o podstawowe, zawsze sprawdzające się i dobrze wyglądające rzeczy. Zobaczysz wtedy, że tworzenie stylizacji będzie dużo prostsze i będziesz rzadziej czuła potrzebę chodzenia na zakupy. Bo zakupy to często kolejny problem, ale zaraz do tego dojdę.










Możliwe, że masz skompletowaną bazę, ale mimo to zawsze wydaje ci się, że czegoś brakuje w twojej szafie. Więc oczywiście idziesz na te nieszczęsne zakupy. Tylko, czy to uczucie ma właściwie związek z ubraniami? Czy po zakupach, gdy liczba ubrań się zwiększa to problem znika? W 90% jestem pewna, że nie. Po co więc te zakupy? Najczęściej robione w pośpiechu, pod presją, bez przekonania, po takich zakupach nie możesz być zadowolona i usatysfakcjonowana. Podobnie jest w przypadku trendów. "W Zarze pojawiło się różowe futerko, największy must have sezonu, muszę je mieć!!!". No jasne, przecież to must have, nie? Nie. Podążanie za modą i trendami nie jest obowiązkiem, a nawet nie jest dobrym wyjściem gdy często masz problem z doborem stylizacji. Po co ci w szafie to różowe futerko? Do czego je założysz, kiedy je założysz, ile razy, i czy naprawdę będziesz się w nim dobrze czuła? Takie pytania ja sobie zadaję, za każdym razem gdy jestem na zakupach, i każdy powinien je sobie zadawać. Kupowanie ubrań pod wpływem jakiegoś chwilowego impulsu, często zachęcone ceną, promocjami nie jest nigdy dobrym wyjściem. Robienie zakupów z głową- to to, czego koniecznie musisz się nauczyć. Nie jest to łatwe, wymaga czasu, nierzadko silnej woli, ale zapewniam, że się opłaci.










A może brakuje ci pewności siebie? Bo wrażenie, że nie masz się w co ubrać, czasem nie wiąże się z ubraniami. Tylko z tym jak siebie postrzegamy. Może nie jesteś zadowolona z tego jak wyglądasz, wydaje ci się, że żadne ubranie nie leży dobrze. Ciągle coś ci nie pasuje. Więc ostatecznie zrezygnowana zakładasz legginsy i bluzę, a później cały dzień czujesz się źle. Zamykasz się na eksperymentowania, masz kilka sprawdzonych zestawów, które nosisz do znudzenia. Niby to tylko ciuchy, ale czasem naprawdę wpływają na nasz brak pewności siebie. I na to niestety nie znam złotego środka. Bo to wszystko zależy od zmiany nastawienia. Do ubrań i do siebie. Wtedy oprócz posprzątania w szafie trzeba posprzątać w swojej głowie. Musisz uwierzyć w swój wizerunek i być pewna tego jak wyglądasz. Musisz zrozumieć, że ubranie to tylko ubranie, i nie ma większej wartości- dopiero ty możesz ją mu nadać. Jakaś rzecz na wieszaku może wyglądać nieciekawie i niepozornie, ale po założeniu go na siebie staje się piękne i nabiera klasy. Albo odwrotnie- na wieszaku może robić genialne wrażenie, a cały jego urok znika po przymierzeniu. Na to jak w czymś wyglądamy wpływa postawa, chód, gestykulacja, uśmiech i to jak się w danym ubraniu czujemy.












Więc podsumowując, upewnij się, że w twoja szafa zawiera wszystko to co powinna zawierać, a nie ma w niej tego czego od dawna powinno nie być. Pilnuj tego, żeby zawsze panował w niej porządek.  W swoich stylizacjach bazuj na prostych, klasycznych ubraniach i do nich dobieraj resztę dodatków. Zawsze wybieraj takie ubrania w których czujesz się dobrze i pewnie, nie zawracaj sobie głowy trendami. I przede wszystkim pamiętaj, że ubrania to tylko ubrania. A w ostateczności, jak wszystko inne zawiedzie, ubierz się w legginsy i bluzę, i po prostu miej w to wywalone.  //I













tekst&stylizacja  /Ilona
zdjęcia  /Karolina